Mam na mysli czas,albo temperature w jakiej swiece sie wláczajá.
Moja maszyna,jak jest zimno,stoi calá noc albo i tydzien,to pali z pól obrotu,a wiec swiece grzejá tak jak trzeba.
Ale jak postoi powiedzmy caly dzien na dworze gdy jest cieplo,jak teraz latem,to trzeba krecic ze 3-4 sekundy zanim zalapie.
Wkurza mnie to strasznie.Palic pali,ale tak jakby "bez swiec".I to nie sá sporadyczne przypadki,tak jest caly czas jak temperatura otoczenia jest tak powiedzmy od 14 stopni w góre.
Dzisiaj bylo 12 i zapalil od strzala.
Smiesznie to brzmi,ze przy 12 pali a powyzej nie,no ale tak jest
Ten typ tak ma,czy co?
Moze znowu jakas ekologia zeby swiec nie wláczac jak jest cieplo?